Nawojowa - siedem wieków historii

 
Znawcy dziejów Polski, czas założenia Nawojowej lokują pomiędzy XIII, a XIV wiekiem. Chyba jednak wiarę w tej materii należy dać Franciszkowi Ksaweremu Piekosińskiemu, profesorowi historii prawa polskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim, żyjącemu w latach 1844 - 1906. Od roku 1878 naukowiec ów był członkiem Akademii Umiejętności. Jego poglądy, oparte na mocnych podstawach i poparte badaniami, przez współczesnych mu uczonych poddawane były ostrej krytyce. Broniły się jednak precyzją sformułowań i odwoływaniem się do źródeł. Profesor Piekosiński zajmował się głównie badaniem genezy i rozwoju rycerstwa w Polsce oraz naukami pomocniczymi historii. W swoim dorobku twórczym nie pominął stanu rycerskiego Małopolski, zaś w roku 1901 wydał własnym nakładem jego historię w dobie Piastowskiej, dotyczącej lat 1200 – 1366 i to tam właśnie znajdujemy zapisy mówiące o istnieniu wsi Nawojowa w tym okresie, będącej gniazdem rodowym Nawoja z Tęczyna, kasztelana krakowskiego, a przekazanym mu jako uposażenie przez Bolesława Krzywoustego. Rycerz Nawoj, pochodził z rodu Starzów Małopolskich, którego gałąź stanowili pieczętujący się herbem Starych Koni. W dziele prof. Piekosińskiego wielokroć natrafiamy na zapisy mówiące o przynależności do familii Starych Koni niektórych miejscowości z parafii Nawojowa i parafii Nowy Sącz. Krakowski naukowiec przyjmuje,
że Nawojowa z pewnością istniała około 1300 roku. W wiekach późniejszych Nawojowa przechodziła w ręce kolejnych przedstawicieli rodu. Ostatnim z nich był Piotr Nawojowski. To on w latach 1580 – 1590 zbudował w rodzinnej wsi zamek. Wcześniej, bo już od 1440 roku istniał tu drewniany kościół parafialny. Jego konsekracji i oddania pod opiekę Najświętszej Marii Panny dokonano dopiero w 1638 r.  Piotr, zmarł bezpotomnie, a schedę po nim nabył starosta Niepołomicki, Grzegorz Branicki z Ruszczy. Jako wiano, dostała Nawojową starościańska córka, Anna. Po ślubie w posiadanie miejscowości wszedł jej małżonek, Sebastian Lubomierski, który pod koniec XVI stulecia był sądeckim starostą grodowym. Odtąd ród Lubomirskich na wiele lat stanie się właścicielem wsi nad rzeką Kamienicą, uznawaną już wówczas za perłę powiatu sądeckiego.
Za czasów szwedzkiego potopu dziedzicem Nawojowej i okolicznych miejscowości był ks. Aleksander Lubomirski, koniuszy koronny. Wówczas to, bezpośrednim zarządcą majątku uczynił Felicyana Kochowskiego, stryja znanego z literatury historyka i kronikarza, Wespazyana. Ów Kochowski, zapisał się chlubnie w historii naddunajeckiego grodu, bowiem wspólnie z sąsiadem z Łabowej, Krzysztofem Wąsowiczem i wojskiem wywodzącym się z
okolicznej gawiedzi
(ale szkolonym i zaprawionym w bojach) przegnali Szwedów z królewskiego miasta, a było to w grudniu, Roku Pańskiego 1655.
Jeszcze przez pół wieku Lubomirscy władali Nawojową. Dopiero po śmierci księcia, Józefa Karola Lubomirskiego, jego córka, Józefa wniosła wieś w posagu do majątku męża, księcia Jana Sanguszko. Kolejnym jednak dziedzicem stał się miecznik koronny, ks. Franciszek Ferdynand Lubomirski. W 1753 roku w skład jego dóbr wchodziły aż 34 miejscowości Sądecczyzny.
Wiek XVII przyniósł zmiany w wystroju architektonicznym nawojowskiego zamku. Jak odnotowuje w swoich zapiskach ksiądz, Jan Sygański, ta szlachecka siedziba miała swojski, wręcz sielski charakter, odznaczała się prostotą wnętrz pomieszczeń mieszkalnych, które odróżniała od siebie jedynie malowana powała. Okna zamku były przeważnie okrągłe, oprawiane w ołów lub trzaskę (ramy drewniane), ale zdarzały się też weneckie w ramach dębowych. Wszystkie szklone były szybami. W 1763 roku dobra nawojowskie Lubomirscy sprzedają kniaziowi, Józefowi Massalskiemu. Po nim dziedziczy je córka, Helena i to ona, jako spadkobierczyni odstępuje zamek wraz z Nawojową i całym kluczem, Franciszkowi hr. Stadnickiemu, staroście ostrzeszowskiemu. Ród ten, niezwykle zacny, gospodarny, wielce patriotyczny, żyć będzie tutaj, aż do czasów współczesnych. Praw własności pozbawi go dopiero komunistyczna reforma rolna PKWN, po II wojnie światowej. Franciszek przekazuje Nawojową córce, Tekli jako wiano. Ona wprowadza doń swego męża, hr. Jana Kantego Stadnickiego.
W roku 1842 majątek przejmuje syn, Edward Stadnicki. Pod jego rządami rodowa siedziba zostaje rozbudowana, dzięki sztuce zdobniczej nabiera swoistego uroku.
Nawojowa kwitnie, a piękno przyrody i krajobrazów przyciąga liczne rzesze podróżników, miłośników Galicji. Gościli tu ponoć Pauli Żegota, Józef Łepkowski, Bogusz Zygmunt Stęczyński, Henryk Kisielewski, Szczęsny Morawski, a u schyłku XIX w. nurza się w cudownej enklawie Doliny Popradu i Dunajca, sam Stanisław Wyspiański, wybitny artysta w dziedzinie sztuk plastycznych i literatury. Większość podróżników pobyt w Nawojowej odnotowała na kartach broszur i książek tworzonych na kanwie krajoznawczych wędrówek. Stamtąd możemy czerpać wieści o zabudowie Nawojowej okresu romantyzmu, gdzie ludowa przaśność postrzegana była z wielkim uznaniem, o zajęciach miejscowej ludności, jej kulturze, obyczajach. Na kartach kronik i relacji znajdziemy wierne opisy zabytków, dowiemy się o strukturze demograficznej społeczności, poznamy narzędzia i przedmioty używane w domu i na roli, twórczość rękodzielniczą oraz nowinki techniczne wprowadzane przez ród Stadnickich. A należy do nich niewątpliwie mała huta, zwana hamernią, produkująca w tamtej epoce proste narzędzia rolnicze z żelaza.
 
Na 20 lat przed nowym stuleciem hrabia, Edward sprzedał firmę parze inżynierów, Karolowi Kohutowi i Józefowi Rossmanitowi. Wyspiański zachwyca się także nawojowskimi zabytkami, ołtarzami starego kościoła, rzeźbami, pomnikiem Piotra Nawojowskiego z czerwonego marmuru. Kościelnymi eksponatami sprzed wieków zajmują się również ówcześni konserwatorzy, tym bardziej,
że drewniana świątynia zostaje przeznaczona do rozbiórki w związku z budową murowanego kościoła, w latach 1894 – 1898 przez hr. Edwarda Stadnickiego. Jako właściciel potężnych lasów hrabia Stadnicki zainteresowany jest rozwojem przemysłu drzewnego. Ten wykształcony, umiejętny gospodarz, działalność produkcyjną prowadzi w zgodzie z prawami ekologii. W 1907 r. powstaje więc tartak, a obok niego duże zakłady stolarskie. Firma odpowiada na zapotrzebowanie rynku. Budowa linii przesyłowych energii elektrycznej wymaga dobrej jakości słupów telegraficznych. Zakłady specjalizują się w produkcji mebli okrętowych i galanterii drzewnej. Hrabia zapewnił też możliwość szkolenia dla osób szukających zatrudnienia w przemyśle, zamawiał dla nich literaturę fachową i specjalistyczne czasopisma. Swoich pracowników objął opieką socjalną. Pod koniec drugiej dekady XX w. Edward Stadnicki remontuje siedzibę rodu, powiększając ją o pokoje na poddaszu. Projekt architektoniczny przedsięwzięcia budowlanego przygotował Adolf Szyszko – Bohusz.
Po wybuchu II wojny światowej Niemcy przejmują tartak. Hrabia dla uspokojenia sytuacji społecznej w Nawojowej i okolicy, podejmuje na zamku okupacyjnych oficerów, ma więc znakomity przegląd mogących nastąpić wydarzeń. Jednocześnie rodzina Stadnickich, wykazująca się wielkim patriotyzmem i miłością do ojczyzny podejmuje walkę podziemną z nazistami. Najstarszy syn, Józef jest członkiem komendy powiatowej AK. Hrabina, przewodniczy Radzie Głównej Opiekuńczej w Nowym Sączu, wspierając biednych, prześladowanych, potrzebujących. Działania konspiracyjne rodu Stadnickich oddziaływają mocno na okoliczną ludność, angażując ją do walki.
Po upaństwowieniu majątku w 1945 r. rodzina opuszcza zamek, zaś nowi administratorzy wykorzystują go na ośrodek szkoleniowy dla pracowników leśnych. Niedługo potem w jego murach powołane zostaje do życia technikum rolnicze o profilu hodowlanym. Za dyrektury, inż. Zdzisława Adamusa, szkoła znana jest nie tylko w Małopolsce, odnosi sukcesy w propagowaniu gospodarki sadowniczo – hodowlanej w terenach górskich, zaś poletka doświadczalne na hali Uhryń są dowodem na prowadzenie mądrej polityki rolnej, łączącej hodowlę owiec , trzody chlewnej, bydła, z gospodarką sadowniczą i produkcją miodu. Obecność sławnej, dobrze funkcjonującej placówki oświatowej wpłynęła na industrializację i rozwój cywilizacyjny wsi i okolicy. Na wysokim poziomie stała również gospodarka leśna, produkcja sadzonek buka, grabu, świerka do zalesiania województwa Krakowskiego. Miejscowe Nadleśnictwo, plasujące się w czołówce małopolskiego OZPL zapewniało także ponad sto miejsc pracy dla mieszkańców pobliskich miejscowości.

Wyżej Uchwała Wojewódzkiej Rady Narodowej o utworzeniu Gminy Nawojowa.
Gmina Nawojowa oraz sama miejscowość, zyskała wiele po utworzenia w zespole pałacowo – parkowym Ośrodka Doradztwa Rolniczego, który na wiele lat stał się ważną na Sądecczyźnie instytucją propagującą nowoczesną gospodarkę w warunkach górskich. ODR posiadał własne przedstawicielstwa prawie w każdej gminie dawnego powiatu i województwa. I teraz utrzymuje wysoką rangę wśród podobnych instytucji w kraju. Od wielu lat dzięki pomysłowości kierownictwa ośrodka odbywa się tu we wrześniu impreza pod nazwą „Agropromocja” znana także jako „ Mała Polagra”. Każdego roku ściąga do Nawojowej dziesiątki producentów i handlowców, twórców i artystów, którzy mogą tu wymieniać doświadczenia, prezentować własną ofertę produkcyjno – handlową, nawiązywać kontakty, korzystać z pomocy doradców i miło spędzić czas na rozrywce i degustacji potraw regionalnych. W ten sposób gmina staje się coraz sławniejsza, ma szansę promować swoje walory turystyczne, tereny rekreacyjno – wypoczynkowe, zaplecze rekreacyjne dla gości, odwiedzających ją latem i zimą. Liczne szlaki turystyczne, prowadzące przez malowniczo położone wioski zachęcają do uprawiania pieszych wędrówek i jazdy rowerowej.
Nawojowa pozostaje nadal ważnym ośrodkiem oświatowym. Funkcjonujący od lat Zespół Szkół Rolniczych im. Wincentego Witosa, kontynuuje chlubne tradycje placówki, kształci młodzież w poszukiwanych, dostosowanych do dzisiejszych potrzeb gospodarczych, zawodach. Daje również możliwość podnoszenia kwalifikacji nauczycielom.
Nad rozwojem gospodarczym jednostki administracyjnej czuwają Wójt, dr inż. Stanisław Kiełbasa (od 2000 r.) wraz z Urzędem Gminy oraz samorząd lokalny pod wodzą Jacentego Skrzypca.

Jubileusz gminnej heraldyki

Nawojowanie, wzorem mieszkańców wielu innych jednostek administracyjnych wyrazili wolę posiadania własnych znaków rozpoznawczych, wyróżniających ich gminę spośród innych zbiorowości Sądecczyzny. Decyzja słuszna, tym bardziej, że sama miejscowość, jak i sąsiadująca z nią okolica ma swoją chlubną i długą tradycję, a związana była z historią najznamienitszych rodów polskiej szlachty, Starzów, Branickich, Lubomirskich, Stadnickich. Każdy z tych rodów posiadał własne znaki heraldyczne, przyszła więc chyba pora, aby na przyszłość pieczętowali się własnym herbem.

Już w starożytności ludy tamtych cywilizacji używały obiektów flagopodobnych. Wykonywano je z drewna, metalu, skóry, lub materiału. Przedstawiały najbliższe danej nacji rzeczy uznawanych za święte, figury czczonych zwierząt, bóstw. Chorągwie, wyszywane, haftowane, lub malowane pojawiły się najwcześniej w państwie środka – Chinach. Na starym kontynencie ich prekursorami stali się Rzymianie oznaczając w ten sposób oddziały kawalerii. Z rozwojem chrześcijaństwa postępowała sekularyzacja owych symboli, ale ich znaczenie rosło. Uroczyście poświęcano je przed ołtarzem, przechowywano w świątyni, na czas wojny powierzano najznamienitszym rycerzom, którym honor nakazywał strzec symbolu i po bitewnych zmaganiach zwrócić go władcy.

W wojsku sztandar uznawany jest za strażnika tradycji i ideologii danego oddziału, jest świętością pozwalającą na jego trwanie, choćby większość żołnierzy poległa w walce. Jeśli sztandar istnieje, można formację odbudować. Tak rzecz ujmuje w książce o sztandarach Polskich Sił Zbrojnych, jej autor generał Z. Pomorski. Chorągwi odstąpić nie wolno i zawsze bronić jej trzeba, jak Ojczyzny, taki sens zawierały słowa przysięgi wojskowej za czasów Księstwa Warszawskiego. Z upływem lat symbolika ta zaczęła obowiązywać również w poza wojskowych dziedzinach życia. Przyjmowały ją instytucje, organizację społeczne, partie polityczne. W II Rzeczypospolitej Posiej przyjęły ją władze aglomeracji, szkoły, uczelnie. Współcześnie ten typ oznakowania jesr bardzo rozpowszechniony, przynosi chlubę i dumę posiadającym go miejscowościom. Gmina Nawojowa ustanawiając 5 lat temu własną symbolikę dołączyła do grona pieczętujących się własnym godłem jednostek samorządowych.
Stosowną uchwałę w tej sprawie Rada Gminy Nawojowa podjęła w marcu 2004 roku, po zaopiniowaniu projektów przez Komisję Heraldyczną w Warszawie. Rajcowie ustanowili wówczas herb, flagę, banner i pieczęć Gminy Nawojowa
Powyższym symbolom, zgodnie z sugestiami towarzyszą tradycje historyczne gminy i miejscowości, wartości kultywowane przez samorząd. Warto pamiętać, ze sztandar jest tym symbolem samorządowym, który umożliwia odwołanie do starszej i szerzej pojmowanej tradycji niż herb. Służy nadaniu rangi i dostojeństwa najważniejszym wydarzeniom społecznym, politycznym, religijnym. Jego rozwinięcie, eksponowanie następuje właśnie tylko z takich okazji.