Najdawniejszem gniazdem i siedzibą Stadnickich, jak i wszystkich Szreniawitów, były brzegi rzeki Szreniawa w województwie krakowskim. Dobra Łyskowice, Niedźwiedź, Brus, Waganowice, w dolinie tej rzeki położone, odwiecznie były w posiadaniu Stadnickich, którzy nazwisko swe wzięli od dziedzicznej wsi Stadnik, leżącej po drugiej stronie Wisły, w dzisiejszym obwodzie bocheńskim, powiecie dobczyckim, parafii gdowskiej. Jak poświadcza Długosz, pieczętowali się Stadniccy zawsze herbem Szreniawa bez krzyża.." (zachowano oryginalną pisownię).

Teodor Żychliński, Złota Księga Szlachty Polskiej, Poznań 1881 r., t.3.

W źródłach pisanych odnajdujemy korzenie Stadnickich w końcu XIVw.. W dokumencie z 1394 r. wymieniony jest Zbigniew Stadnicki, burgrabia zamku w Krakowie, jako jeden z dwóch świadków obecnych przy zakupie wsi Kargów i Damborzyn w Tyńcu. W XV w. ród Stadnickich rozdzielił się na dwie linie. Była to tzw. gałąź ze Żmigrodu, pisząca się na Ożomli, Lesku, Żmigrodzie, Dubiecku i Niemirowie, oraz tzw. gałąź młodsza ze Stadnik, z której wywodzi się linia nawojowska. Dał jej początek Franciszek Stadnicki, który w 1783r. otrzymał tytuł hrabiego. W 1799 r. rozszerzył posiadana fortunę, nabywając od Heleny Apolonii Massalskiej, księżnej de Ligne, Nawojową wraz z przyległymi wioskami, a od księżnej Izabeli Lubomirskiej - Łabową. Dobra te przekazał jako wiano swojej córce Tekli, która poślubiła Jana Kantego Stadnickiego. Syn ich, Edward, ożenił się w 1843r. z Ludgardą Mniszkówną, która wniosła w posagu do rodziny Stadnickich Krycovice z pałacem w Przemyskiem oraz olbrzymia posiadłość ziemską wraz z malowniczo położonym zamkiem we Frainie (obecnie Vranov) na Morawach.


Przez półtora wieku pobytu Stadnickich w Nawojowej zawsze utrzymywali oni dobrosąsiedzkie stosunki z miejscowym społeczeństwem. Już w 1946 r. podczas tzw. rabacji polscy chłopi z okolic Nawojowej i Łemkowie z Nowej Wsi, uzbrojeni w kosy i widły, byli przygotowani, by bronić Stadnickich. Na szczęście, grupy chłopskie niszczące dwory, idące od strony Tarnowa, nie doszły do Nawojowej. Relację o tych smutnych wydarzeniach przekazał wnukowi Adamowi naoczny ich świadek Edward Stadnicki. Zachowanie miejscowych włościan świadczy o serdecznej więzi między Stadnickimi a ich poddanymi.

O tych dobrosąsiedzkich związkach informował też w 1885 r. "Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego": "...Pomiędzy pałacem w Nawojowej i mieszkańcami Nowego Sącza panuje rzadki stosunek, objawiający się w udziale, jaki biorą tak w radosnych, jak i smutnych wydarzeniach właścicieli, a z drugiej strony w poparciu, które w Nawojowej znajdują..."

 

Również w późniejszym okresie kontakty między Stadnickimi a miastem i ludnością chłopską układały się pomyślnie. I tak np. wielu myśliwych z okolicy Nawojowej zapraszano na polowania organizowane przez Adama Stadnickiego. W gronie tym znajdowali się m.in. Jan Małecki, inż. Edward Migdał, inż. Wężyk, Franciszek Breza, inż. Marcinkiewicz. Znany sądecki malarz Bolesław Barbacki był nauczycielem rysunków dzieci Adama Stadnickiego. Wykonał trzy portrety: Stefanii i Adama Stadnickich oraz ich czteroletniego syna Józefa. Dwa eksponowane były przed II wojna światową na wystawach w Nowym Sączu, Krakowie i Warszawie.

Warto nadmienić, że w powojennych wspomnieniach Adam Stadnicki z uznaniem wyrażał się o pracujących u niego na różnych stanowiskach Łemkach. Miejscowi księża greckokatoliccy bywali u Stadnickich, brali udział w religijnych uroczystościach kościoła rzymskokatolickiego w Nawojowej, np. w 1898 r. podczas konsekracji nowej świątyni. Unicki ksiądz Mochnacki z Łabowej był zaprzyjaźniony z księdzem J. Żabeckim, nawojowskim proboszczem. Obaj byli częstymi gośćmi Edwarda Stadnickiego seniora.

Adam Stadnicki za przykładem swego ojca Edwarda, który ustanawiał emerytury dla swoich służących, troszczył się o zabezpieczenie bytu piętnastu gajowych zatrudnionych w jego lasach. Od 1905 r., tj. od objęcia przez siebie majątku , wprowadził rodzaj ubezpieczenia prywatnego. Polegało ono na wpłacie przez Adama Stadnickiego 25 koron na książeczkę oszczędnościową gajowego. Kwota ta pozostawała w obrocie zarządu dóbr nawojowskich i tam ją księgowano na rachunku każdego gajowego. Uzupełniano ją procentami, nagrodami. Od salda potrącano ewentualne kary porządkowe. Po dwudziestu pięciu latach pracy każdy ubezpieczony miał na swoim koncie około jednego tysiąca koron, które mógł pobrać w gotówce lub otrzymać w zamian jedną morge gruntu i trzydzieści metrów sześciennych drewna na budowę domu. Zazwyczaj wybierano te drugą możliwość. W ten sposób powstało we Frycowej i Łabowej wiele gospodarstw byłych gajowych.

Adam Stadnicki bezinteresownie dawał też drewno na odbudowę wielu domów chłopskich pogorzelców, wspomagał biednych drewnem, udzielał im pomocy w ciężkich chwilach.

Przedstawiony wyżej krótki zarys stu czterdziestu sześciu lat pobytu Stadnickich w Nawojowej świadczy o ich patriotyzmie, wielkim zaangażowaniu w życie gospodarcze, kulturalne i religijne. Jednocześnie zaprzecza rozpowszechnianym przez peerelowskie władze opiniom o prywacie i wyzyskiwaniu chłopów przez ziemiaństwo. A przecież przykład Stadnickich nie jest odosobniony.


Prezentowany materiał zdjęciowy o rodzinie Stadnickich, pochodzi z wystawy "Stadniccy z Nawojowej - pamiątki i dzieje rodu" 28.XI.1996 - 15.01.1997 r. w Muzeum Okręgowym w Nowym Sączu.

Opracowanie monografii rodu Stadnickich - Anna Bomba.

Materiał zdjęciowy umieszczono dzięki uprzejmości Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Przygotowanie: Małgorzata Kossakowska e-mail emka@ns.onet.pl